Prasa amerykańska o wizycie Papieża w Auschwitz
Prasa amerykańska obszernie informuje o wizycie Papieża w Auschwitz. "Benedykt XVI, wcielony jako nastolatek do Hitlerjugend i niemieckiej armii, przeszedł przez bramę obozu śmierci" i "ze smutkiem oglądał miejsca, w których jego rodacy zabili około półtora miliona ludzi, w większości Żydów" - pisze "Washington Post".
Dziennik wskazuje, że podczas swej podróży do Polski Benedykt XVI zabrał głos po niemiecku tylko w Auschwitz. Przypomina też, że była to trzecia wizyta Josepha Ratzingera na terenie tego byłego obozu koncentracyjnego - poprzednio był tu w 1979 i 1980 r.
"Washington Post" zauważa, że w przeciwieństwie do niemieckich polityków, którzy przyjeżdżali do Auschwitz w minionych dziesięcioleciach, Papież wprost "nie przeprosił w imieniu swego kraju, ani też nie mówił o zbiorowej odpowiedzialności Niemców za holokaust", lecz "obarczył winą nazistowskich przywódców Niemiec".
Również "Los Angeles Times" podkreśla, że Benedykt XVI wszedł na otoczony drutem kolczastym teren obozu śmierci, założonego przez jego rodaków, przechodząc obok baraków, w których umierali "Żydzi, polscy katolicy i inne ofiary nazistowskiej Trzeciej Rzeszy". W Auschwitz towarzyszyło mu bicie kościelnych dzwonów i świergot ptaków, a w Birkenau - "wspaniała tęcza, rozpostarta nad polem, które kiedyś było miejscem tak wielkiego rozlewu krwi".
Omawiając papieskie przemówienie, "Los Angeles Times" określa je mianem "bezosobowego". "Benedykt nie mówił o winie Kościoła rzymskokatolickiego czasów wojny, ani nie uznał zbiorowej winy Niemców. Opisał swoich rodaków jako ofiary nazistów, których nazwał «grupą zbrodniarzy», którzy zdobyli władzę drogą zwodniczych obietnic, terroru i zastraszania" - ubolewa gazeta.
Podkreśla jednocześnie, że Papież potwierdził, iż Holokaust był ludobójstwem. Zaznaczył jednak, że eksterminacja Żydów była związana z pragnieniem zniszczenia chrześcijaństwa - "takie były bowiem dwa cele nazistów".
Natomiast "New York Times" wskazuje, że wizyta Papieża Niemca w Auschwitz jest znaczącym wydarzeniem w trwającym od roku pontyfikacie. Benedykt XVI wygłosił tam "wybitnie teologiczne przemówienie", co zresztą jest znakiem firmowym jego pontyfikatu. W przeciwieństwie do Jana Pawła II, który był tu w 1979 r., obecny Papież mało mówił o sobie i swoim doświadczeniu wojny, choć "należał do jednostki przeciwlotniczej w fabryce silników samolotowych i był amerykańskim jeńcem wojennym, ani razu nie używając broni".
Omawiając papieskie przemówienie nowojorski dziennik cytuje rabina Davida Rosena z Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego, który zna Benedykta XVI od prawie 20 lat. Jego zdaniem pominięcie przez Papieża odpowiedzialności narodu niemieckiego za zagładę Żydów jest "godne ubolewania".
Gazeta opisuje też spotkanie Ojca Świętego z 32 byłymi więźniami Auschwitz. Podkreśla, że Benedykt XVI dwa razy ucałował Henryka Mandelbauma, jedynego Żyda w tej grupie, złożonej z "polskich katolików". Inny rozmówca Papieża, Jerzy Bielecki ujawnił, że opowiedział Benedyktowi XVI o tym, jak uciekł z Auschwitz w 1944 r. dzięki temu, że zbierał kawałki mundurów esesmańskich, które potem zszył w całość.
pb//ter




